Odleżyny

Odleżyny to jedno z najpoważniejszych wyzwań w opiece nad pacjentami długotrwale unieruchomionymi, przewlekle chorymi czy seniorami. Choć wydają się problemem wyłącznie medycznym, ich powstawanie to złożony proces, na który wpływ ma ogromna ilość czynników – od stanu zdrowia pacjenta po codzienne procedury pielęgnacyjne. Zrozumienie mechanizmu ich rozwoju to pierwszy krok do skutecznej profilaktyki.

Czym właściwie jest odleżyna? Więcej niż „odparzenie”

W powszechnej świadomości odleżyna kojarzy się z zaczerwienieniem na skórze. W rzeczywistości jest to znacznie poważniejszy problem. To miejscowe uszkodzenie skóry, a często także głębiej położonych tkanek, a nawet mięśni i kości. Powstaje nie w wyniku infekcji, ale przede wszystkim na skutek długotrwałego ucisku. Kiedy pacjent przez wiele godzin leży w jednej pozycji, tkanki między twardym podłożem a kością są jakby „zmiażdżone”. Dochodzi do niedokrwienia, a w konsekwencji – do martwicy. Dlatego tak często odleżyny lokalizują się właśnie w miejscach, gdzie kość jest blisko powierzchni skóry.

Gdzie szukać zagrożenia? Mapowanie miejsc newralgicznych

Znajomość anatomii ma tutaj kluczowe znaczenie. Obserwując pacjenta, musimy ze szczególną uwagą kontrolować konkretne punkty na jego ciele. Statystyki są nieubłagane – około 75% wszystkich odleżyn powstaje w okolicy krzyżowej i pośladków. To naturalne, że podczas leżenia na plecach to właśnie na tę okolicę przypada największy ciężar ciała. Ale to nie jedyne newralgiczne miejsca.

Jeśli pacjent leży na plecach, oprócz kości krzyżowej, narażone są pięty, łopatki, łokcie oraz guzy kulszowe. U osób, które mają zastosowany wyciąg szkieletowy (np. po złamaniu kości udowej), sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana. Choć wyciąg unieruchamia kończynę, to pacjent pozostaje w wymuszonej pozycji. Wówczas ryzyko wzrasta w okolicach, które są dodatkowo uciskane przez pasy czy elementy sprzętu, ale przede wszystkim w tych samych newralgicznych punktach: okolica krzyżowa, pięty, kostki, a także guzy kulszowe i łopatki.

Zmiana ułożenia przesuwa punkty ryzyka, nie likwiduje ich. W ułożeniu na boku obciążenie przenosi się na krętarz większy kości udowej, boczną powierzchnię stawu kolanowego, kostkę boczną, bark oraz małżowinę uszną po stronie przylegającej do podłoża. Krętarz większy jest w tym ułożeniu odpowiednikiem kości krzyżowej - to tam najszybciej dochodzi do niedokrwienia, dlatego ułożenie na boku pod kątem 30 stopni z podparciem pleców klinem jest bezpieczniejsze niż ułożenie na wprost boku pod kątem 90 stopni.

W ułożeniu na brzuchu, stosowanym rzadziej, uciskowi podlegają czoło i policzki, mostek oraz żebra, kolce biodrowe przednie górne, rzepki i grzbiety stóp. U kobiet dodatkowej kontroli wymagają piersi, u mężczyzn narządy płciowe zewnętrzne.

Odrębnym zagadnieniem jest pozycja siedząca - w fotelu lub na wózku. Powierzchnia podparcia jest wtedy mała, a nacisk skupia się na guzach kulszowych i kości ogonowej, dodatkowo pięty opierają się o podnóżek. Odleżyna u pacjenta siedzącego może powstać szybciej niż u leżącego, dlatego czas spędzany w fotelu bez odciążenia nie powinien przekraczać 1-2 godzin, a pacjent zdolny do współpracy powinien co 15 minut unosić pośladki lub przenosić ciężar ciała na boki.

Czynniki ryzyka: Dlaczego u jednego pacjenta odleżyna powstaje w tydzień, a u innego nigdy?

To pytanie, które zadaje sobie wielu opiekunów. Odpowiedź kryje się w splocie czynników wewnętrznych (związanych z organizmem pacjenta) i zewnętrznych (środowiskowych). Długotrwały ucisk to iskra, ale by rozpętać pożar, potrzebne jest paliwo.

Czynniki wewnętrzne (paliwo): To przede wszystkim wiek podeszły, który wiąże się ze zmniejszoną elastycznością skóry i gorszym ukrwieniem. Kluczowy jest stan odżywienia – niedożywienie i odwodnienie to prosta droga do osłabienia tkanek. Równie istotne są choroby współistniejące, takie jak cukrzyca (uszkadzająca naczynia krwionośne) czy miażdżyca. Do tego dochodzą stany zapalne, gorączka, anemia oraz zaburzenia świadomości, które sprawiają, że pacjent nie sygnalizuje bólu i nie zmienia pozycji. Nietrzymanie moczu i stolca to z kolei czynnik, który łączy obie grupy – jest pochodną stanu wewnętrznego, ale działa z zewnątrz.

Czynniki zewnętrzne (iskra): Najważniejszy jest oczywiście główny czynnik, czyli ucisk. Ale są też inne, działające jak tarka na skórę. Tarcie pojawia się, gdy nieumiejętnie przesuwamy pacjenta po prześcieradle. Siły ścinające to prawdziwy zabójca – powstają, gdy głowa łóżka jest zbyt wysoko uniesiona, a pacjent zsuwa się w dół. Wtedy skóra pozostaje w miejscu (przyklejona do prześcieradła), a tkanki pod nią przesuwają się wraz z kośćmi, co prowadzi do pozamykania naczyń krwionośnych od wewnątrz. Wreszcie wilgoć – pot, mocz – maceruje naskórek, czyniąc go podatnym na uszkodzenia.

Dlatego u pacjentów unieruchomionych to połączenie tych czynników tworzy sytuację idealną dla odleżyn: brak ruchu, ucisk, tarcie, wilgoć i osłabiony organizm tworzą błędne koło.

Jak przewidzieć problem? Nauka przychodzi z pomocą

Na szczęście, ocena ryzyka nie musi opierać się na intuicji. Pielęgniarki i lekarze mają do dyspozycji standaryzowane narzędzia – skale oceny ryzyka. Wykorzystuje się je już przy przyjęciu pacjenta do szpitala, by od razu wdrożyć odpowiednie działania. Najczęściej stosowane to skala Norton, skala Waterlow oraz skala Braden. Każda z nich punktuje różne czynniki ryzyka, a uzyskany wynik mówi nam, jak duże jest prawdopodobieństwo powstania odleżyny.

Wybór odpowiedniej skali ma znaczenie. Jeśli do szpitala trafia pacjent z porażeniem na skutek dysfunkcji układu nerwowego (np. po udarze) i dodatkowo choruje na cukrzycę, to najbardziej adekwatna będzie skala Waterlow. Dlaczego? Ponieważ jako jedna z nielicznych tak szczegółowo uwzględnia właśnie choroby współistniejące (cukrzycę, neurologiczne), wiek, masę ciała, a także stan skóry. Skala Norton jest prostsza i szybsza, ale Waterlow daje pełniejszy obraz w skomplikowanych przypadkach.

Punktacja i interpretacja skal

Oceny dokonuje się przy przyjęciu pacjenta, a następnie powtarza okresowo i zawsze przy istotnej zmianie stanu zdrowia, na przykład po zabiegu, przy pogorszeniu świadomości lub utracie zdolności do samodzielnej zmiany pozycji. Wynik zapisuje się w dokumentacji, ponieważ stanowi podstawę doboru materaca i harmonogramu zmian ułożenia.

Skala Norton obejmuje pięć kryteriów: stan fizyczny, stan świadomości, aktywność, zdolność do samodzielnej zmiany pozycji oraz czynność zwieraczy. Każde ocenia się od 1 do 4 punktów, więc wynik mieści się w przedziale od 5 do 20. Im mniej punktów, tym większe zagrożenie - wynik 14 punktów lub niższy oznacza ryzyko rozwoju odleżyn.

Skala Braden ocenia sześć kategorii: percepcję czucia, wilgotność skóry, aktywność, mobilność, odżywianie oraz tarcie i siły ścinające. Zakres wyniku wynosi od 6 do 23 punktów, a kierunek interpretacji jest taki sam jak w skali Norton - 16 punktów lub mniej wskazuje na ryzyko.

Skala Waterlow działa odwrotnie: tu punkty się sumują i im wyższy wynik, tym większe ryzyko. Uwzględnia budowę ciała, typ skóry, płeć i wiek, nietrzymanie, mobilność, apetyt, a dodatkowo czynniki szczególne - niedożywienie tkankowe, deficyt neurologiczny, rozległy zabieg operacyjny oraz przyjmowane leki. Wynik od 10 punktów oznacza ryzyko, od 15 ryzyko wysokie, a od 20 bardzo wysokie. W praktyce polskiej stosuje się także skalę Douglas, która silnie akcentuje stan odżywienia pacjenta.

Dalsza część artykułu jest dostępna w pakiecie

W pakiecie znajdziesz także pytania egzaminacyjne z wyjaśnieniami do tego tematu.

Załóż darmowe konto

Na start 12 godzin pełnego dostępu za darmo.

Mam już konto — zaloguj się